Bractwo Kurkowe Św. Sebastiana w Radomiu

μολὼν λαβέ – molon labe! (gr.)

molonlabOBOWIĄZEK STANU MĘŻA I OJCA –  SZLACHETNA SZUKA OBRONY

PRZYJDŹ I WEŹ (μολὼν λαβέ – molon labe) –  odpowiedź Leonidasa, gdy Kserkses I nakazał mu złożyć broń przed bitwą pod Termopilami

PRAWO DO ŻYCIA jest podstawową wartością, z której wypływają inne.

Polacy tak jak ich przodkowie w sytuacji zagrożenia powinni móc powtórzyć z bronią w ręku za starożytnymi Grekami MOLON LABE!

Prawo do życia

Prawo do życia od poczęcia jest oczywiste dla każdego katolika. Robimy wiele by przekonać do niego innych. Bronimy go również w życiu publicznym. Warto jednak zauważyć, że z niego wypływa logicznie prawo do obrony tej wielkiej (choć przecież nie najwyższej) wartości. Co nieraz musi wiązać się z nastawaniem na życie osoby będącej zagrożeniem dla niewinnego życia. W naszym codziennym życiu podzielonym pomiędzy rodzinę, pracę i inne obowiązki spotykamy się niestety czasami nie tylko z niekompetencją, czy chamstwem, ale niestety również z bezpośrednią agresją fizyczną. Jej cele jest bywają różnorakie; kradzież, przemoc dla niej samej, napaść seksualna. Mamy obowiązek nie tylko intelektualnie bronić prawa do obrony życia, ale czasami znajdujemy się w sytuacji kiedy to my właśnie powinniśmy czynnie podjąć taką obronę. To natomiast wymaga od nas przygotowania moralnego, fizycznego i technicznego. Pierwszym problemem dla współcześnie ukształtowanego człowieka w takiej sytuacji jest często poczucie bezradności, wszechogarniający bezwład. Nie spodziewamy się takiej sytuacji, i nie jesteśmy na nią gotowi przede wszystkim duchowo. I to na tym poziomie należy rozpocząć odbudowę męskości, tak by Kościół i nasze rodziny w chwili próby mogli liczyć na swoich naturalnych obrońców.

Wyuczona bezradność

Już od pierwszych lat w szkole jesteśmy uczeni w szkole, w domu i niestety również w kościele, że przemoc nigdy nie jest rozwiązaniem. Dzieci są karane za uczestnictwo w bójce bez wnikania kto się bronił, kto napadł. Młodzież jest uczona co najmniej niechęci do siły z powodu jej „bezsensowności” i prostactwa. Któż z nas nie słyszał bezmyślnie powtarzanych bon motów „przemoc rodzi przemoc”, „kto mieczem wojuje od miecza ginie” czy „spirala nienawiści”. Zdania te choć są prawdziwe, to wyrwane z kontekstu i interpretowane błędnie, prowadzą do błędnych wniosków, błędnych postaw życiowych i niestety również do realnych tragedii. Przypatrzmy się z bliska na sens tych sformułowań. Z pewnością jeśli silny młody człowiek wracając z pracy do domu zobaczy bitą przez trzech napastników kobietę i zareaguje zgodnie ze swym moralnym obowiązkiem, jego odpowiedzią na nielegalną przemoc będzie przemoc. Jednak czy ktokolwiek przy zdrowych zmysłach uczyni z tego zarzut? Współczesnym odpowiednikiem miecza jest pistolet. Czy śmierć policjanta na służbie wskutek postrzału jest hańbiąca lub niemoralna? Podobnie jest z reakcją ze spiralą zła. Odpowiedzią na nienawiść nie musi być nienawiść. Nawet w walce, nienawiść nie jest siostrą syjamską przemocy, choć może się pojawić to przecież nie musi. Czy ktokolwiek w naszej katolickiej kulturze nawołuje do nienawiści względem kogokolwiek: wroga, konkurenta, przeciwnika, czy nawet przestępcy? Czy ksiądz nienawidzi grzesznika, sędzia podejrzanego, albo kat skazańca?

Obowiązek stanu męża i ojca

Pod wpływem więc błędnego wychowania nie wiemy jak się zachować, nie wiemy jakie zachowanie jest godziwe. Miotani wątpliwościami oddajemy kontrolę nad przebiegiem sytuacji całkowicie w ręce przestępcy. Jest to nie tylko błąd taktyczny w wyniku którego ryzykujemy życiem swoim i innych, ale jest to przede wszystkim błąd moralny. Zawiniony brak prawidłowego ukształtowania sumienia. Dobrze jest więc rozważyć taką potencjalną sytuację, tak byśmy w chwili zagrożenia nie byli obezwładnieni wątpliwościami natury moralnej. Pod uwagę należy wziąć godziwość naszych reakcji, obowiązki stanu, oraz praktyczną stronę danego zdarzenia. Po pierwsze należy poszukiwać godziwych moralnie wyjść z z sytuacji. Następnie jakie działania muszę podjąć ze względu na obowiązki stanu, i dopiero na końcu jak je wprowadzić w życie.

Nie zawsze muszę podjąć czynną obronę. Mogę na przykład pozwolić się okraść, mogę dać się spoliczkować. Mogę uciekać, nie jest to grzechem. Jednak czy napadnięty magazynier w składzie broni może bez obaw moralnych oddać w ręce bandytów broń i amunicję bez walki? Czy wolno mi przejść obojętnie obok napadniętej kobiety lub podjąć ucieczkę wiedząc, że osoba towarzysząca mi ze względów praktycznych (na przykład wiek, czy zdrowie) nie może uciec? Ostatnim zagadnieniem, i tylko technicznym, jest jak się obronić. Ponieważ jeśli jest moralny obowiązek, to tylko absolutny brak możliwości obrony jest usprawiedliwieniem do jej nie podjęcia. Brak obiektywny i niezawiniony. Ponieważ każdy ma obowiązek obrony życia wynikający z danego przez Boga prawa do życia. Natomiast katolicki mężczyzna jest zobowiązany w zgodzie ze swoim stanem do obrony życia swojego, swych bliskich i tych wszystkich których Bóg postawi na jego drodze.

Praktyczna strona samoobrony

W naszej dzisiejszej rzeczywistości prawnej technicznie środki służące do samoobrony są w znaczącej mierze zakazane. Inne, choć skuteczne, ani w praktyce życia, ani w rozumieniu prawnym nie są przeznaczone do samoobrony. Są w końcu również takie, które choć legalne to często policja i prokuratura podważa prawo do ich posiadania bądź użycia w celu obrony. Tak więc ponownie stajemy przede wszystkim przed dylematem moralnym. Pierwszym zagadnieniem praktycznej samoobrony, którym musimy się zająć jest godziwość użycia środków legalnych, które niestety są podważane przez policję, pracowników prokuratury i rzadziej sądy powszechne. Celem naszego życie nie jest przejście go gładko i wygodnie. Nie mamy prawa szukać rozwiązań wygodnych. Naszym obowiązkiem jest szukanie rozwiązań godziwych. Tak więc nie jest argumentem przeciwko użyciu środka technicznego to, że później słuszność jego zastosowania będą badały stosowne urzędy. Do tego zostały powołane i jest to ich obowiązkiem. Nieprzyjemności z tym związane nie mogą być argumentem wystarczającym do powstrzymania się przed obroną konieczną. Ponieważ ta jak sama nazwa wskazuje jest słuszna i godziwa.

Pośród narzędzi jakimi legalnie dysponujemy mogącymi nam pomóc w obronie życia i mienia możemy wyróżnić dwie grupy. Urządzenia gwarantujące skuteczność, ale bardzo prawdopodobnym skutkiem ubocznym może być śmierć napastnika. Oraz środki dające blisko stu procentową pewność braku trwałych uszkodzeń ciała napastnika z ryzykiem nieskuteczności obrony. I choć drugi typ nie powinien być właściwie brany pod uwagę ze względu na zbyt małą skuteczność to jednak z powodu większej troski o życie napastnika niż osób mam powierzonych, jest często poważnie brany pod uwagę przez osoby szukające sposobu zwiększenia bezpieczeństwa.

Pierwszy typ ogranicza się do różnego rodzaju pałek, teleskopowych i noży przeznaczonych do walki, ponieważ broń palna do celów ochrony osobistej jest w Polsce w praktyce niedostępna dla zwykłego obywatela z przyczyn pozamerytorycznych. Choć przedmioty tu wymienione kojarzą się nam z bandytami to jednak w codziennej rzeczywistości, a nie tej medialnej, są one używane znacznie częściej do obrony, przed napadem, niż do celów przestępczych. Tego typu przedłużenie ręki jest właściwie jedynym dostępnym legalnie środkiem zdolnym do powstrzymania napaści podjętej przez więcej niż jedną osobę. Sama groźba użycia takiego środka samoobrony często jest wystarczającym środkiem powstrzymania agresji. Podkreślić tu jednak należy, że nigdy nie wolno straszyć. Zawsze nastawienie moralne osoby broniącej musi dopuszczać użycie wszystkich dostępnych środków. Inaczej zamiast zapewnić sobie bezpieczeństwo radykalnie powiększamy ryzyko obrażeń, a nawet śmierci. Wadą tych środków obrony jest konieczność podjęcia bezpośredniej, gwałtownej walki wręcz z napastnikiem, co dla większości osób jest decyzją bardzo trudną.

„Nie każda kula zabija, (…) bo matki by nie nastarczyły rodzić.”

Spośród urządzeń drugiego typu najpowszechniejsze są paralizatory, gazy pieprzowe i broń hukowa na kule gumowe. Każdy z tych urządzeń w typowej sytuacji nie stwarza większego zagrożenia dla zdrowia i życia napastnika. Może natomiast, pod pewnymi warunkami, powstrzymać napaść. Paralizatory powodują bezwolny skurcz mięśni i ból. Sam widok wyładowania elektrycznego ma duże właściwości uspokajające. Jednak istotną wadą takiego rozwiązania jest konieczność bezpośredniego dotknięcia napastnika urządzeniem trzymanym w ręku lub w przypadku bardzo drogich modeli możliwość obezwładnienia jednej osoby na większą odległość – do około 4 metrów.

Gazy pieprzowe są rozwiązaniem stosunkowo najczęściej wybieranym. Zapewniają obezwładnienie nawet na ponad 30 minut i umożliwiają atak na całą grupę napastników. Nie powodując trwałych uszkodzeń nie niosą ze sobą tak dużej odpowiedzialności moralnej za niewłaściwe użycie.Warto wybierać modele o dużym stężeniu czynnika aktywnego i zasięgu rzeczywistym ponad dwóch metrów. Przy ich wyborze należy pamiętać, że przeciwnik o silnej psychice lub pod wpływem środków odurzających może być mało podatny na ich działanie.

Broń hukowa na kule gumowe jest na ostatnim miejscu nie bez przyczyny, ponieważ oddziaływuje ona tylko psychicznie. Napastnik widzi błysk, słyszy huk wystrzału i odczuwa ból trafienia kulą. Choć najczęściej powoduje to duży strach, ponieważ narzędzie jest w stresie mylone z bronią palną, to jednak żaden z jej efektów nie jest wstanie powstrzymać osoby zdeterminowanej.

Wielkim nieobecnym w tym zestawieniu jest broń czarnoprochowa. Jest to spowodowane bynajmniej nie brakiem skuteczności, ta bowiem jest nadzwyczajna. Broń ta choć celna i skuteczna to jest jednak powolna w ładowaniu i z tego powodu nie nadaje się do odparcia niespodziewanej napaści.

Pozostają jeszcze środki skuteczne i dostępne. Idealną bronią do samoobrony jest długa broń biała, czy lekka szabla, czy szpada. Ich użycie wymaga pewnej wiedzy i praktyki. Są to przedmioty skonstruowane z jedną tylko myślą przewodnią – wygodna broń cywilna. Współcześnie nie są one jednak akceptowalne kulturowo i dlatego nie są brane pod uwagę, choć autorowi znane są przypadki skutecznego ich użycia współcześnie w samoobronie.

Samoobrona „w możności”

Po wymienieniu środków dostępnych i aktualnie legalnych widać niestety, że możliwe do zastosowania środki są albo zbyt mało skuteczne, albo całkowicie nieprzystające do dostępnej współcześnie techniki obronnej. Jak widać na przykładach tych nielicznych już krajów, gdzie prawo do obrony życia i mienia jest szanowane, najskuteczniejszą obroną w przypadku niespodziewanej napaści jest nowoczesny pistolet samopowtarzalny lub rewolwer. I choć ten ostatni ma swoich zagorzałych zwolenników i zalety (jak intuicyjność obsługi chociażby) to jednak wydaje się, że współczesny pistolet słusznie zdominował rynek narzędzi do samoobrony. Łatwiejszy w skrytym przenoszeniu z większą ilością amunicji jeszcze długo pozostanie hegemonem.

Pośród wielu typów dostępnych na polskim rynku dobrym wyborem, w sytuacji powszechniejszego dostępu do broni, byłby pistolet kalibru 9×19 lub rewolwer kalibru 38Special. Wybierając dedykowaną amunicję do samoobrony mamy pewność działania pocisku w celu bez uciążliwości noszenia modeli dostosowanych do większych kalibrów.

Krótka broń palna daje nam sporą siłę obalającą, pewność działania i łatwość przenoszenia, dużą odporność na błędy człowieka dzięki intuicyjnej obsłudze. Przy jej pomocy starzec może obronić się przed całą grupą napastników. Jest na tyle wygodna, że można nosić ją bez odczuwania uciążliwości, a zarazem na tyle skuteczna by mogła być używana do obrony domu, jest więc współcześnie najwygodniejszym narzędziem do obrony.

„Basi, (…) przytrafiło się niegdyś ustrzelić z guldynki Tatarzyna”

Stosunkowo rzadko w naszym życiu jesteśmy wystawieni na duże zagrożenie i stąd też nie potrzebujemy wyposażenia porównywalnego do tego jakie nosi żołnierz piechoty na polu bitwy. Niemniej jednak, jak pokazuje doświadczenie ze Stanów Zjednoczonych, najlepszą bronią do obrony domu są karabinki samopowtarzalne. Duża pojemność magazynka rozwiązuje problem ponownego ładowania broni, natomiast mały odrzut i długa linia celowania ułatwia sprawne użycie broni w stresie nawet kobietom o małej posturze.

Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych politycy obiecywali nam ułatwiony tryb uzyskiwania pozwoleń na strzelbę do obrony miru domowego. Jak zwykle były to z ich strony ordynarne kłamstwa. Jednak te fałszywe obietnice zostały złożone ze względu na realną potrzebę obrony własnego domu przed napaścią, jaką odczuwa wielu Polaków. I choć strzelba nie wydaje się być najlepszym wyborem do tego celu to jednak ze względu na swoją uniwersalność i małą celność na większe dystanse byłaby dobrym kompromisem. Obywatele mieliby broń do obrony życia i mienia, a urzędnicy mogliby się oswoić z kolejną po wiatrówkach i broni czarnoprochowej bronią lub jej namiastką dostępną legalnie dla praworządnych obywateli.

„Ale jeśli chodzi o to, by się porwać samotrzeć na tysiące, to się porwę!”
Pierwszą i najbardziej potrzebną zmianą jest przemiana serc. Poczucia bezradności i obojętności na widziane przez nas bezprawie nie da się usprawiedliwić narzekając na nieudolność służb. To my możemy zwiększyć bezpieczeństwo na naszych ulicach. Nie poprzez samosądy, a poprzez poczucie męskiej odpowiedzialności za innych. Dla których możemy być w tej konkretnej sytuacji jedynym ratunkiem. Dla dobra ogółu dobrze jest by pośród nas byli ludzie obyci z bronią i mający ją cały czas przy boku.

Jacek Hoga

tekst pierwotnie został opublikowany w magazynie Polonia Christiana nr 38.

Zob. więcej na: http://adarma.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.